wtorek, 1 lipca 2014

Nie żyj przeszłością, nie śnij o przyszłości, skoncentruj się na myśleniu o teraźniejszości.

**Elli**

"Jakim cudem wstałaś tak wcześnie?" ziewnął Ashton, opadając na drewniane krzesło. "Spałaś krócej od nas, a jesteś o wiele bardziej przytomna."

"Potrzebuję tylko kilku godzin na wyspanie się," odpowiedziałam, chichocząc, kiedy głowa Michaela zsunęła się z jego dłoni, po czym uderzyła w stół.

"Co się stało?" zapytał Michael, czujnie rozglądając się dookoła pokoju.

Pokręciłam głową z politowaniem dla tego biednego chłopca. "W każdym razie, pomyślałam, że skoro mamy dzień wolny, wybiorę się do centrum handlowego, albo coś w tym stylu. Steve powiedział, że możemy pożyczyć jeden z samochodów, więc jeśli chcecie się ze mną zabrać, pospieszcie się."

"Kto będzie prowadzić?" zapytał Ash. "Ponieważ nie dostałem jeszcze międzynarodowego prawa jazdy."

"Ja prowadzę," zawołałam przez ramię, kierując się do mojej pryczy i spoglądając na moje ubrania.

Ostatecznie wybrałam parę ciemnych, dżinsowych rurek, koszulkę, która odsłaniała fragment mojego brzucha, moją skórzaną kurtkę ze złotymi guzikami oraz czarne wysokie Conversy. Kiedy Calum wyszedł z łazienki, w pośpiechu wzięłam szybki prysznic. Po wysuszeniu się, szybko przebrałam się, zrobiłam makijaż i wybrałam kilka srebrnych bransoletek, srebrny pierścionek w kształcie serca oraz drugi w kształcie gwiazdy, a do tego złote kolczyki w kształcie ptaszków. Następnie wsunęłam w mój nos złoty kolczyk oraz srebrną wiewiórkę w pępek.

Kiedy byłam usatysfakcjonowana moim odbiciem w lustrze, wybiegłam z autobusu w kierunku Lou.

"Dobry" powitała mnie, otwierając drzwi autobusu z Lux na rękach. "W czym mogę ci pomóc tego ranka?"

"Cóż, miałam nadzieję, że będziesz w stanie pomóc mi z moimi włosami," odpowiedziałam, posyłając jej niewinny uśmiech.

Żartobliwie wywróciła oczami, po czym zaprosiła mnie do środka. "Nie masz nic przeciwko trzymaniu Lux, gdy będę robić ci włosy?"

"Czy kiedykolwiek miałam coś przeciwko trzymaniu tej przecudownej dziewczynki?" Lou podała mi Lux, a ja posadziłam ją na moich kolanach.

"Okej," powiedziała Lou, przynosząc szczotkę oraz inne produkty fryzjerskie. "Jaką chcesz fryzurę?"

"Tak naprawdę to obojętnie. Ty jesteś ekspertem," powiedziałam w roztargnieniu, dmuchając we włosy Lux i uśmiechając się, kiedy zachichotała. "Hej Lou?"

"Hm?"

"Skoro mamy dzień wolny, czy chcesz odpocząć z Natalie, a ja wezmę Lux ze sobą do miasta?" zaoferowałam.

Lou nie mówiła nic przez chwilę, koncentrując się na upinaniu moich włosów w wysoki koński ogon. "Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Potrafi być czasami niesforna."

"Nie mam nic przeciwko," nalegałam. "I będę mieć ze sobą chłopaków, więc jeśli coś poszłoby nie tak mogliby mi pomóc."

"W porządku," w końcu uległa, wykańczając moją fryzurę. "Ale proszę upewnij się, że chłopcy nie będą próbować przekłuć jej uszu lub cokolwiek."

Obejrzałam moje włosy w lustrze i posłałam jej wdzięczny uśmiech. "Obiecuję. Bardzo dziękuję Lou!"

"Właściwie myślę, że to ja powinnam ci podziękować," odpowiedziała, całując Lux w policzek i wychodząc z nami z autobusu, wracając do tego, który dzielę z chłopakami.

"Chłopaki!" krzyknęłam, wchodząc do środka z podążającą za mną Lou. "Wyjeżdżamy za pięć minut!"

"Prawie gotowe!" ktoś krzyknął.

"Dobry Josh," powiedziałam, siadając naprzeciw niego przy stole. Mruknął coś w odpowiedzi, po czym wrócił do swojej miski z płatkami. "Uroczy."

Michael był pierwszym, który wyszedł, w pełni gotowy, a za nim Calum i Ashton.

"Luke, pośpiesz się do cholery!" Michael krzyknął na niego i zabrał Lux z moich rąk. "Cześć słodziaku."

"Wata cukrowa," zachichotała, ciągnąc za jego włosy.

"Jestem gotowy," odetchnął Luke, wybiegając z łazienki.

Wywróciłam oczami i wyszłam z autobusu podążając do jednego z czarnych vanów. "Wreszcie."

"Zaklepuje z przodu!" krzyknęli Michael i Calum. "Elli!"

"Co znowu?" jęknęłam, zapinając Lux w fotelik. "Nie możecie rozwiązać waszego małego problemu pomiędzy sobą?"

Michael odwrócił się i posłał mi spojrzenie szczeniaczka. "Proszę pozwól mi siedzieć z przodu."

"Ashton siedzi z przodu," powiedziałam mu, przewracając oczami, kiedy zaczął narzekać. "Kontynuuj sprzeczanie się, a żaden z was dwóch nie pojedzie."

Ashton przybił mi piątkę i szybko ruszył na przednie siedzenie, zanim któryś z chłopaków spróbowałby je zająć. Michael i Calum nadal dąsali się, więc wepchnęłam ich na tylne siedzenia i zamknęłam za nimi drzwi, za nim zajęłam miejsce za kierownicą i zapaliłam samochód.

"W porządku, wyruszamy."


NOTES:

5 komentarzy:

  1. Jak obiecałam przeczytałam ;) I czytając to miałam cały czas uśmiech na twarzy ;) Już się nie mogę doczekać kolejnego ;D Zapraszam także na swoje opowiadanie, któremu jeszcze niestety dużo brakuje żeby było takie fajne jak to ;) http://skrzydla-wazki.blogspot.com/
    Pozdrawiam i do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Boze, uwielbiam to. Fajnie byloby gdybys dodawala troszke dluzsze rozdzialy. Do nn ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety to nie zależy ode mnie :)

      Usuń